#Szczęście często przychodzi niespodziewanie… (3)

Kiedy poruszam ten punkt, że #szczęście przychodzi niespodziewanie, to myślę o realnych sytuacjach, które zdarzają się nagle, z zaskoczenia, są miłe i wywołują zadowolenie. Dochodzę jednak do wniosku, że w znacznej mierze decyduje o tym nasz sposób patrzenia na świat i sprawy dziejące się dookoła nas.

Poczucie szczęścia jest trudne do zdefiniowania. Łatwiej opisać radość, która jest emocją i znajduje również swój wyraz na twarzy, w zachowaniu, mowie ciała. Kiedy jesteśmy radośni, uśmiechamy się lub śmiejemy w głos, jesteśmy ożywieni, tańczymy, skaczemy z radości, nawet nasze oczy się śmieją.

Szczęście zaś, jest pewnym stanem umysłu i ciała, czymś co nas wypełnia i stanowi mieszankę spokoju i radości, a może wręcz duchowego uniesienia. Daniel Goleman, autor Inteligencji emocjonalnej, opisując szczęście podkreśla działanie tego ośrodka mózgu, „…który powstrzymuje uczucia negatywne i powoduje wzrost dostępnej nam energii oraz wyciszenie tych ośrodków, które generują trapiące i dokuczliwe myśli. Nie pojawiają się jednak żadne szczególne zmiany fizjologiczne, oprócz uspokojenia, które sprawia, że ciało szybciej uwalnia się od biologicznego pobudzenia przygnębiających emocji.”

Zatem, szczęście to brak nieszczęścia… To jednak zbyt duże uproszczenie, można bowiem nie doświadczać nieszczęść, jako życiowych wydarzeń a żyć zdominowanym przez lęk bądź apatię. Kiedy jednak wyciszymy negatywne myśli, o czym pisze Goleman, a skupimy się na pozytywach może się okazać, że mamy więcej powodów do zadowolenia i częściej zaczniemy doświadczać uczucia szczęścia.

Często jest tak, że ludzie błędnie stawiają sobie cele: …jak zbuduję dom, będę szczęśliwy; …jak urodzę dziecko; …jak dostanę tę nową pracę; …jak kupię sobie najnowszy model mercedesa; …jak dostanę podwyżkę; …jak wygram w totka… Szukamy i czekamy, stawiamy warunki i zamiast doznawać szczęścia zamykamy się w poczuciu nieszczęścia, gdyż nasza uwaga jest bardziej skupiona na tym czego nie ma.

W tym miejscu przydatne będzie praktykowanie uważności i wdzięczności.

  • Uważność – „tu i teraz”, czego doświadczam i jak mi jest? ‚Jest niedzielny poranek, siedzę w domu, mam dach nad głową i deszcz nie kapie mi na komputer. Ooo, mam komputer i mogę napisać ten tekst. Na tygodniu nie mam kiedy i mogę to zrobić właśnie dziś.’ I to jest ta pozytywna, subtelna i magiczna chwila szczęściem zwana. W tym miejscu jednak mała dygresja. Uważność to uważność, „tu i teraz” to autentyczność tego, czego doświadczam. Jeśli zaleję komputer kawą to poczuję złość (albo coś innego, nie wiem, bo nie zalałam) i już nie będę szczęśliwa, będę po prostu doświadczać autentycznych emocji danej chwili.
  • Wdzięczność – dziękuję i doceniam to, co mam, czego doświadczyłam, co zostało mi dane. Mogę to uczynić w myślach, mogę zapisać na kartce, mogę to powiedzieć bliskim, lub osobie, której sprawa dotyczy. To sposób na docenianie chwili, podsumowywanie dnia, ćwiczenie własnego umysłu aby skupiał się na rzeczach dobrych, na budowanie bliskich relacji. Wdzięczność ma wiele wspólnego ze szczęściem!

Szczęście przychodzi niespodziewanie. Nie wtedy, kiedy go szukasz, pytasz gdzie jest i nawołujesz. Przychodzi samo, kiedy zajmujesz się życiem, codziennymi sprawami, spędzasz czas z bliskimi. Ono nie przychodzi, ono się rodzi z tych aktywności, z tych chwil, z tych relacji. Rozejrzyj się, może siedzi gdzieś w kącie, niedocenione, niezauważone, zdewaluowane, bo ‚nie takie’ i ‚za małe’. Szczęście nie krzyczy głośno, nie ma na sobie strojnych piór, cekinów i błyskotek. Szczęście jest ciche, skromne i się nie narzuca. Czeka…

12596033_10156514447230531_533521138_n

Katarzyna Dorosz-Dębska

Akceptuję
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Umożliwiają one prawidłowe działanie silnika strony. Każdy ma możliwość wyłączenia akceptacji cookies w ustawieniach swojej przeglądarki www, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.