Jesień nową wiedzę przywiała cz.1

Tak się złożyło, że tegoroczna jesień przyniosła ze sobą konferencje i sympozja, które odwiedziłam z dużą ciekawością i zainteresowaniem. Dwa kluczowe ośrodki psychoterapii psychodynamicznej przygotowały coś na wzór uczty intelektualnej a jednocześnie kulturalnej wymiany myśli i doświadczeń.*

Z mojej perspektywy, bo oczywiście tekst ten ma wymiar subiektywny, kluczowa była wizyta prof. Nancy McWilliams na konferencji „Trudności w psychoterapii” zorganizowanej przez warszawskie Laboratorium Psychoedukacji w dniach od 31 sierpnia do 2 września. Ciekawość moja była podwójna, gdyż oprócz kwestii merytorycznych osobiście byłam ciekawa kontaktu z osobą, którą uważam za autorytet w zawodzie psychoterapeuty, z której książek się uczyłam, a z której doświadczeń korzystam nadal.  

Trzy dni nasiąkania wiedzą, myślą i spojrzeniem okiem profesor na różnego rodzaju zaburzenia i borykających się z nimi ludźmi było ową ucztą. Oprócz wystąpienia w ramach konferencji z wykładem „Trudny pacjent?”, profesor prowadziła superwizje trwające dwa dni. Czułam się jak uczeń, który idzie do mędrca i nie tylko słucha ale również chłonie i doświadcza. Taki właśnie klimat stwarza Nancy McWilliams, kameralny, bezpieczny, pełen zrozumienia. W kuluarach usłyszałam przypadkowo tekst: „zazdroszczę jej pacjentom”. Trochę z uśmiechem, trochę z przymrużeniem oka ale prawda jest taka, że każdy z nas potrzebuje takiego klimatu i takich relacji: ciepłych i bezpiecznych.

I tu nachodzą mnie moje własne refleksje, które obecność profesor wywołała. Psychoterapia bowiem to przede wszystkim relacja, nie cudowne zabiegi, nie techniki, nie ćwiczenia. To relacja leczy nasze psychiczne cierpienia! Relacja z drugim człowiekiem, który ma wiedzę i doświadczenie by pomóc nam zobaczyć to, czego sami nie widzimy, by pomóc nam zmienić to, co chcemy zmienić i to, co nam nie służy. Psychoterapeuta to ktoś, kto podeprze gdy upadamy i popchnie w kierunku rozwoju gdy jesteśmy na to gotowi. W psychoterapii można doświadczyć wiele dobrego, można zostawić gorycz trudnych doświadczeń i napełnić się nowym, takim jakiego się nie dostało nigdy wcześniej. Wie to ten, kto tego doświadczył. Wie to ten, kto przeszedł tę piękną ale zarazem trudną drogę. Psychoterapeuta przypomina matkę orlicę – wypycha z gniazda, gdy wie, że ‘małe’ jest gotowe i poleci. A gdy to ‘małe’ rozpościera skrzydła i leci, to wtedy dopiero czuje swoją moc, wolność i dojrzałość.

Problem jest wówczas, i tu wracamy do myśli profesor McWilliams, kiedy ktoś nie chce… Nie chce się leczyć, nie chce pomocy, nie chce rozwoju… Wtedy i najlepszy psychoterapeuta nie pomoże. Bo pacjent trudny to taki, który cierpi na poważne zaburzenia, które ze swej racji utrudniają mu życie i widzenie pewnych spraw, ale to też pacjent, który nie współpracuje albo współpracuje tylko pozornie… Ktoś, kto się maskuje i udaje. Oczywiście zaburzenia są różne a tym samym inne trudności i inne sposoby reagowania. Wrócę jednak do punktu z którego wyszłam i prostej kategorii chcę vs nie chcę. Pewnym siebie i wolnym orłem poczują się ci, którzy chcą. Nic bowiem nie dzieje się wbrew pacjentowi. I nic bowiem nie dzieje się bez jego udziału.

 

Katarzyna Dorosz-Dębska

* Kolejne dwa wpisy zostaną poświecone wystąpieniu dr Sławomira Murawca w ramach konferencji „Trudności w psychoterapii” (Laboratorium Psychoedukacji) oraz VI Sympozjum w ramach Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej w Krakowie.

Akceptuję
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Umożliwiają one prawidłowe działanie silnika strony. Każdy ma możliwość wyłączenia akceptacji cookies w ustawieniach swojej przeglądarki www, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.