Gdzie szukać równowagi gdy ją tracimy?

Temat równowagi powraca. Zapewne dlatego, że równowaga jest podstawą, fundamentem, który nas utrzymuje nawet gdy ziemia pod nami zaczyna drżeć. Poprzedni wpis Równowaga = Balans = Złoty środek (1.05.2014) traktował dość ogólnie o tym, że powinniśmy dbać o jej zachowanie. Gdy istnieją zbyt duże dysproporcje pomiędzy sferami naszego życia, to w pewnym momencie któraś z nich cierpi. Wtedy zaś bardzo łatwo o skutki takiego zaburzenia równowagi: choroby, zmęczenie, różnego rodzaju objawy typu: lęki, spadki nastroju, somatyzacje etc. I nie chodzi o to, by w sposób sztywny utrzymywać szale na jednym poziomie. Równowagę jesteśmy w stanie zachować dzięki elastyczności, gdy przy niesprzyjających wiatrach potrafimy jak łódź na wzburzonym morzu ustawić się w odpowiedni sposób.

Zgłębiając temat natrafiłam na książkę Żyć w równowadze. 9 zasad życia w harmonii autorstwa Wayne W. Dyer. Choć sama treść niekoniecznie zawsze mnie satysfakcjonuje i porywa, a niektóre fragmenty brzmią zbyt prosto, a czasem nawet naiwnie, by mogły być prawdziwe, to samo wyznaczenie obszarów w których powinniśmy dbać o zachowanie równowagi uznałam za cenne.  Podstawą bycia w równowadze jest przyjęcie do wiadomości, że otrzymujesz w życiu to, ku czemu kierujesz myśli – pisze autor. I to zdaje się być kluczem, który otwiera kłódkę do bramy z napisem RÓWNOWAGA. Dajesz miłość, miłość wraca. Traktujesz siebie z miłością – unikasz tego co dla ciebie złe. Wyobraź sobie, że otwierasz tę bramę a przed tobą znajduje się piękny ogród do którego nigdy nie miałeś dostępu. By zachować jego urok i moc musisz o niego zadbać. Jesteś ogrodnikiem, który dba o kwiaty, wyrywa chwasty, przycina niepotrzebne pędy i zeschłe gałęzie. Na tym polega dążenie do równowagi w życiu, na pielęgnacji ogrodu jakim jest Twoje ciało, Twoje wnętrze, Twoje życie.

A zatem, pielęgnuj MARZENIA i kształtuj odpowiednie NAWYKI. Okazuje się bowiem, że jednym z podstawowych źródeł frustracji jest rozbieżność pomiędzy tym co byśmy chcieli i o czym marzymy a tym, co robimy. Wygłaszamy peany nt. naszych planów i marzeń a palcem nie kiwniemy żeby zrobić coś, co nas do tych marzeń przybliży. Może się tak dziać dlatego, że marzenia są zbyt wygórowane, tym samym nierealne, albo to nie są nasze marzenia tylko wzorce ogólnie przyjęte (np. wszyscy podróżują to i ja będę) albo też pojawia się konflikt wartości, stąd trudno o konkretne działania. Jako pierwsza winna przyjść z pomocą świadomość tego, że to my sami odpowiadamy za owo zaburzenie równowagi. To nie nasi bliscy są winni, nie rodzice, którzy w coś nas nie wyposażyli, czegoś nie dali…To Ty sam odpowiadasz za swoje myśli i zachowania. Zasada jest prosta: jeśli chcesz biegać w maratonach wstań z kanapy, wyjdź z domu i zacznij biec. Drugiego dnia zrób to samo, trzeciego, czwartego, piątego…

PRAGNIENIE BY CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM a POTRZEBA CORAZ WIĘKSZYCH OSIAGNIĘĆ to kolejny z punktów na liście, który zaburza naszą równowagę. Rozbieżność pojawia się w momencie gdy spokoju szukamy na zewnątrz, w rzeczach, które mają sprawić, że się wyciszymy, uspokoimy. Jednocześnie, nie mogąc znaleźć zadowolenia w kolejnej kupionej rzeczy lub w kolejnym awansie pragniemy stale więcej i więcej… Zabieganie o więcej staje się źródłem stresu, niepokoju i niezadowolenia. Szukamy nie tam gdzie trzeba. Spokój nosi się w sobie. Wypracowuje się go. Rozwiązanie tkwi w tym, by zająć się swoim wnętrzem. Wsłuchać w siebie, zmierzyć z tym, co niepokoi, zadać pytanie: czego pragnę, czego potrzebuję i co mogę zrobić, w jakim kierunku iść by tego spokoju szukać?…

Często jest tak, że SAMI SIEBIE POSTRZEGAMY INACZEJ niż WIDZI NAS ŚWIAT. Obrazy te stają się rozbieżne gdy staramy się być tacy, jak chcą nas widzieć inni. Przestajemy być sobą. Człowiek, który w tym względzie zachowuje równowagę, przyjmuje z zewnątrz informacje zwrotne i zmienia to, co chce sam zmienić. Warto zatem szukać informacji o sobie pogłębiając samoświadomość oraz u osób, które są dla nas znaczące, są dla nas autorytetem, które wiemy, że spojrzą na pewne sprawy obiektywnie.

Chcę „być kimś” a popadam w nałóg… To kolejny punkt, który wywołuje nierównowagę: PRAGNIENIE BYCIA TYM KIM CHCĘ BYĆ a ZACHOWANIAMI KOMPULSYWNYMI. Ujęte w tym punkcie zachowania kompulsywne to nic innego jak wszelkie uzależnienia: alkohol, używki, przejadanie się, zachowania autodestruktywne… Nałóg ma to do siebie, że zawsze chce więcej i więcej… Jest nienasycony. Podążając drogą nałogu kierujemy się po równi pochyłej w dół. Człowiek będący pod silnym wpływem nałogu nie jest sobą. Jego czyny, działania, myśli kierowane są jego siłą. Jednakże, kiedy już się jest w jego szponach nie da się go pokonać walką. Gdy chcemy coś zlikwidować, unicestwić, to coś będzie się bronić. Jak niechciany gość, którego nie chcemy wpuścić, staje się bardziej natarczywy. Walka zawsze oznacza tylko dwa warianty: wygraną lub przegraną. Nie ma nic pośrodku. Nie można być trochę wygranym lub trochę przegranym. A co zamiast niej? Autor udziela odpowiedzi: Miłość. Walka osłabia, miłość wzmacnia. Zaakceptowanie faktu, który już jest, przyjęcie konsekwencji działań, które się już podjęło i wyciagnięcie maksymalnej wiedzy i nauki jaką dane doświadczenie nam przyniosło.

Wskazówki od autora: 1. Zmień sposób myślenia: Myśl jak zwierzę, któremu nigdy nie przyszłoby do głowy gonić za czymś, czego nie chce. Np. ptaki nie jedzą motyli, które są trujące. 2. Pokochaj swoje nałogi: walcząc, nadal będziesz gonił za tym czego nie chcesz. Pociągnęły Cię na dno ale bądź im wdzięczny za to, czego Cię nauczyły. 3. Kochaj siebie: kochając siebie wyrażamy to szanując swoje ciało i psychikę, unikamy tego co jest dla nas złe. 4. Pozbądź się poczucia winy: nałóg to nie jest twój błąd; to zachowanie, które doprowadziło do konkretnych skutków, konsekwencji. Teraz pytanie jakie należy sobie postawić, to: „co zamierzasz zrobić ze skutkami swego działania?”.

A teraz kwestie dotyczące ciała. Coś co można zauważyć gołym okiem obserwując ludzi, którzy są obok nas, i siebie, od rana począwszy. Zjadłeś śniadanie? Co zjadłeś na śniadanie? Kiedy jest Twój następny posiłek? Czy dostarczasz sobie odpowiednich wartości odżywczych?  Nie? To jak chcesz być zdrowy?!!! A może zjadłeś za dużo, wrzucając w siebie byle co i byle jak, niczym do śmietnika? Miło jest być chodzącym koszem na śmieci?… PRAGNIENIEMY, by NASZE CIAŁO CZUŁO SIĘ DOBRZE, a nawet DOSKONALE a TRAKTUJEMY je fatalnie, KARMIMY JE byle czymNie o diety tu chodzi i wyrzekanie się wszystkiego co dobre. Nie o super zgrabną sylwetkę, bo każdy jest inny, ma inną budowę etc. Ważne, by to czym karmimy swoje ciało służyło mu. Nawet tak zwane zdrowe żywienie nie będzie przynosiło właściwych efektów jeżeli będziemy karmić nim ciało bez przekonania i zadowolenia, pozbawiając się radości i wiary. Jeśli będzie to tylko chwilowa moda lub zabieg marketingowy. Nie można czuć zadowolenia, jeśli ciało wysyła znaki, że czegoś ma za mało a czegoś w nadmiarze…

CHCEMY ŻYĆ W DOBROBYCIE  a ZACHOWUJEMY SIĘ ODWROTNIE. Istnieje kilka schematów myślowych, które blokują ludzi przed dążeniem do dobrobytu. Autor nazywa je nieszczęśliwą siódemką. Są to stwierdzenia typu: Bóg tego nie chce… bo przecież gdyby chciał, żebym był bogaty, po prostu by mi to dał; zasoby są ograniczone, czyli nie dla wszystkich starczy, nie wszyscy mogą mieć; nie zasługuję na to a skoro takie mam wewnętrzne przekonanie, to nieświadomie kieruję swoimi działaniami wedle tej myśli; mam ograniczone możliwości i talenty, czyli niewiara w siebie i swoje możliwości, a przecież w parze z talentem idzie jeszcze ciężka praca; nigdy nie miałem szczęścia i zawsze tak było to dwa punkty szalenie blokujące. Słowa „nigdy” i „zawsze” nie są prawdziwe, służą nam jako obrony i wytłumaczenia; nie wiem jak przyciągać obfitość – otwórz się i zacznij doświadczać, obserwuj, pytaj, próbuj, nastaw się na zrozumienie, nie ocenę..

PRAGNIENIEMY ŻYCIA W POKOJU  a  NASZE DZIAŁANIA PROWADZĄ DO JESZCZE WIĘKSZEJ AGRESJI.  Żyjemy w czasach, kiedy paradoksalnie, chcąc zwiększyć pokój na świecie i bezpieczeństwo, stosujemy w tym celu jeszcze więcej przemocy i agresji. Czujemy się prześladowani, wzrastają uprzedzenia a tym samym nienawiść prowadząca do aktów, których celem jest wzajemne zwalczanie się. Uprzedzenia rodzą nienawiść i wzajemne walki. Nie mamy wpływu na to, co dzieje się na całym świecie, ale może warto spojrzeć na własne podwórko, na relacje jakie mamy z bliskimi nam ludźmi, może toczymy bezsensowne wojny o przysłowiowy kawałek miedzy, może się obrażamy i milczeniem karzemy innych, może słownie obrażamy innych. Oczekujemy szacunku i akceptacji a sami jej nie dajemy… Idźmy dalej tym torem myślowym.

Oczekujemy miłości, uwagi, zainteresowania a czy sami ją dajemy? Człowiek, który potrafi ją dać nosi ją w sobie. Nie czyni z niej karty przetargowej lecz dzieli się nią, a dzieląc pomnaża. Sam też dzięki temu czuje się bogatszy. Bo to co daje, to do niego wraca.  PRAGNIENIE MIŁOŚCI A POCZUCIE, ŻE NIE DOSTAJE SIĘ JEJ ZBYT DUŻO, to kolejny punkt na naszej liście. Szukanie jej na zewnątrz jest krótkotrwałym rozwiązaniem. Jeśli czujemy, że nie otrzymaliśmy tyle ile potrzebujemy to dlatego, że nakierowujemy nasze myśli na niedosyt. Tylko ci, którzy sami kochają, znajdują miłość. Wcale nie muszą jej szukać.

I na koniec perełka. Równowaga pomiędzy ŻYCIEM DUCHOWYM A MATERIALNYM. Podstawowym wyznacznikiem braku równowagi w tym względzie jest poczucie pustki i utraty celu gdy to, co posiadasz, traci swą wartość, zużywa się lub znika. Zbyt duże przywiązanie do dóbr materialnych powoduje, że to co jest naturalne z życiu, w nas wywołuje żal, wrogość, niepokój. Na świat patrzymy w sposób powierzchowny. Liczy się kto ma lepiej, kto lepiej wygląda, kto jest numer jeden i co powiedzą inni. Świat materialny pozbawiony wymiaru duchowego to świat porównywania się. Dzięki sferze duchowej człowiek nabiera wiary w siebie, ufności i spokoju. Akceptuje życie, ludzi i siebie takimi jakimi są, bo świadomość wymiaru duchowego zakłada ulotność rzeczy materialnych, ich zmienność i przemijanie.

Równowaga. Całe życie będziemy do niej dążyć bowiem życie ma to do siebie, że dzieją się w nim rzeczy nieprzewidziane, takie, które nas wybijają z dotychczasowego stanu, takie, które powodują, że się chwiejemy i upadamy. Chwasty odrastają, ale odpowiedzialny ogrodnik dba o swe kwiaty i pilnuje, by miały wystarczająco dużo światła i miejsca by rosnąć. Zaniedbany ogród przestaje być ogrodem. Tam gdzie przestaje panować równowaga zaczyna rządzić chaos. Jeśli dba się o ogród regularnie, z czasem jest to coraz łatwiejsze i przyjemniejsze zadanie.

380759469
Wyszczególnione punkty dotyczące równowagi na podstawie książki Żyć w równowadze. 9 zasad życia w harmonii, Wayne W. Dyer. Wyd. Czarna Owca. Warszawa 2012.

Katarzyna Dorosz-Dębska

Akceptuję
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Umożliwiają one prawidłowe działanie silnika strony. Każdy ma możliwość wyłączenia akceptacji cookies w ustawieniach swojej przeglądarki www, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.