DZIECI POWINNY RODZIĆ SIĘ Z INSTRUKCJĄ OBSŁUGI… (1)

Któregoś dnia, tego z cyklu słonecznych i zielonych, wolnych od pracy, przynajmniej tej zawodowej, toczyłam prywatną rozmowę, której przedmiotem były dzieci i nieustające zmagania rodziców. Usłyszałam wówczas to zdanie: Dzieci powinny rodzić się z instrukcją obsługi… Uśmiechnęłam się i przytaknęłam porozumiewawczo. Spodobało mi się to stwierdzenie. Coś w tym jest… Ile mniej byłoby rozterek, nieporozumień, frustracji, złości, konfliktów.

Jakże często taka instrukcja obsługi przydałaby się każdemu rodzicowi do jego ‚osobistego’/’własnego’ dziecka. Ach, żeby wiedzieć i czuć całym sobą – kiedy pozwolić a kiedy zabronić? gdzie jest granica między wolnością dziecka a zbyt dużą swobodą? kiedy przemilczeć a kiedy zareagować słowem? kiedy toczyć dyskusję a kiedy ja uciąć? kiedy… kiedy… kiedy… Uświadomiłam sobie, że każdy rodzic, na nowo boryka się z tymi samymi odwiecznymi problemami. I pomimo tego, że zewsząd tysiące informacji mające pomóc, to nadal te same lub podobne dylematy.

Życie współczesnego rodzica jest bowiem pełne pytań, dylematów i zastanawiania się, nie mówiąc już o wyrzucaniu sobie błędów jakie się popełniło. Oceniamy innych rodziców, oceniamy sami siebie, porównujemy się z innymi, porównujemy dokonania naszych dzieci traktując je jak swój własny sukces, lub… sromotną porażkę. W konsekwencji panicznie sami boimy się oceny ze strony innych. Szukamy odpowiedzi na postawione pytania u innych, zamiast poszukać ich w sobie.

Pełno jest na rynku poradników i książek, które mówią, co trzeba, co należy a czego nie. Dobrze, jeśli informacje są spójne i w miarę jednakowe. Gorzej, kiedy się wykluczają. Co wówczas wybrać? Jaką teorię? Jaki sposób postępowania? W jednej książce tak, w innej odwrotnie… Mózg się wygina od tej różnorodności a niekiedy i sprzeczności. Poza tym, kto widział jedną instrukcję obsługi dla wszystkich? Nawet telewizory różnią się od siebie i u jednego włącznik jest w zupełnie innym miejscu niż przy innym. I tak jak technologia z każdym rokiem coraz bardziej nowoczesna, zaawansowana, tak i nasze dzieci, coraz większych nakładów uważności i mądrości ze strony rodzica potrzebują.

Z jednej strony, jako ludzie, mamy podobne potrzeby i wartości przynależne nam wszystkim, z drugiej, każdy z nas jest inny. To właśnie wymaga od rodzica stałego balansowania między tym co wspólne i co jest normą, między tym, co przynależy do indywidualności dziecka, a tym co jest już problemem do rozwiązania. Już od urodzenia dziecko wymaga wsłuchania się w jego indywidualne potrzeby, poznanie go, jego rytmu dnia i tego co lubi. Są dzieci, które śpią dużo dając rodzicom odetchnąć, i takie, które śpią mało – bo tyle tylko potrzebują. Są dzieci, co zjadają miseczkę zupy grzecznie i do końca, i takie co tylko kilka łyżek i odfruwają od stołu niczym motyle już zajęte czym innym. Są dzieci o energicznym temperamencie lub powolnym, uśmiechnięte od samego rana i z ponurą minką na co dzień, dzieci z którymi daje się coś ustalić, wynegocjować i takie co tylko mają potrzebę buntu i stawiania na swoim. Potem dochodzą zainteresowania, znajomi, ludzie, w których otoczeniu dziecko przebywa. Nie zawsze jest to w zgodzie z oczekiwaniami rodziców. Ale czy dziecko rodzi się po to, by je spełniać?

W praktyce trudno przychodzi nam – rodzicom przyjęcie dzieci takich, jakimi są, akceptacja ich szczególnych upodobań, zachowań, które drażnią, z którymi sami mamy kłopot. Łatwiej bowiem zrozumieć i zaakceptować coś, co jest nam bliskie, np. podobny temperament, zainteresowania, sposób bycia. Z drugiej strony możemy mieć trudność z akceptacją cech czy zachowań, które zauważamy w dziecku a nie akceptujemy ich w sobie, bądź źle nam się kojarzą.

I co zatem robić? Jak wychowywać? Co się sprawdza, a co nie? Pytania zostają, odpowiedzi nie zawsze są. Instrukcji obsługi brak…

Najważniejsze odpowiedzi są w środku człowieka. Jeśli rodzic kieruje się w życiu określonymi wartościami, ma pewne zasady, których się trzyma, to w połączeniu z uczuciami, wiedzą, intuicją i rozumem znajdzie odpowiedzi których szuka.

Obserwuj swoje dziecko.

Patrz jak się zachowuje i odczytuj przekaz.

Słuchaj uważnie co mówi.

Czytaj między wierszami.

Zauważ jakie wyraża potrzeby.

Bądź jak baczny obserwator przyrody. Zauważaj – nie oceniaj!

szkic20160726

Katarzyna Dorosz-Dębska

Akceptuję
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Umożliwiają one prawidłowe działanie silnika strony. Każdy ma możliwość wyłączenia akceptacji cookies w ustawieniach swojej przeglądarki www, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.